Ludzie jednak są podatni na manipulacje, po dwóch dniach nacisków detektywa kobieta przyznała się do ukrycia zwłok dziecka, jakby ją bardziej przycisnąć, przyznała by się do zamordowania. Bzdura.

Bardziej prawdopodobna jest wersja że jednak dziecko zostało porwane, porywacz zabił i ukrył zwłoki. Lecz okazało się ze wokół sprawy zrobił się spory szum. Jednakże ten psychopatyczny morderca  nie jest aż takim kretynem aby nie wykorzystać wątku podejrzenia matki o przestępstwo. Anonimowo dzwoni do Rutkowskiego i nadaje że widział matkę ukrywająca zwłoki. Dużo nie trzeba, machina poszła w ruch, teraz szuka się tylko winy matki. 

Trzeba ją tylko skłonić do przyznania się, metod jest multum. Że co, że nikt nie przyzna się do niepopełnionej zbrodni? Historia pokazuje że przyznają się do nie swoich win nawet całkiem inteligentni ludzie, a tu mamy do czynienia z biedną, zahukaną, i być może mało inteligentną kobietą.

Można zadać jeszcze parę pytań:

-na jakiej podstawie prawnej Rutkowski przesłuchiwał tę kobietę, czy była ona przymuszona do tego przez policję?

-na jakiej podstawie Rutkowski włączył się do śledztwa i kto mu zapładził za działanie?

-Na jakiej podstawie prawnej Rutkowski nagrywał tę kobietę i czy miał prawo do publikowania przesłuchania?

To nagranie nie powinno być żadnym dowodem dla sądu, sąd wręcz powinien odrzucić ten dowód jako manipulację, ale w Polsce wszystko jest możliwe, Polskia nie jest państwem prawa.

-