Nie milkną peany dla Havla, w prasie i na portalach, ważne autorytety stawiają sobie go na wzór, żałują że Havel nie był w Polsce prezydentem, że szkoda że takiego jak on w Polsce nie było.

Hmm, zastanówmy się, pamiętam przecież, że Havel, jak był jeszcze prezydentem Czechosłowacji i Czech nie miał dobrej prasy w Polsce. Jeśli nie był sekowany to na pewno był zamilczany. Jego jakby wogóle nie było. Jaka była przyczyna tego? Oczywiście, Havel przeprowadził skuteczną lustrację w Czechach, odsunął od stanowisk aparat komunistycznej partii. Taki Miller czy Cimoszewicz, Meler czy Kwaśniewski nie miał co szukać w czeskiej polityce. 

Przeprowadził Czechy przez transformację ustrojową znacznie lepiej niż polscy solidaruchy. Poziom życia w Czechach jest nadal znacznie wyższy niż w Polsce, marki czeskie są nadal czeskimi, a przemysł czeski jest nadal czeski. Taki Balcerowicz nawet by w szatni czeskiego ministerstwa finasów nie mógłby pracować.

To już wystarczające powody żeby Havla nie lubić, a były jeszcze inne. Havel nie znosił się z Michnikiem, nie uznawał Geremka, Mazowieckiego ledwo tolerował, Ale dlaczego??? Może Havel wiedział więcej niż my wiedzieliśmy w tamtych czasach, może czeskie służby były bardziej czeskie niż komunistyczne, a prasa czeska, telewizja, bardziej, bardziej czeska niż liberalno-komusza?. Odwrotnie niż w Polsce. Może czeska opozycja była bardziej narodowa niż polska? To raczej pewne.

Pewno były i inne względy.

Pochylając się nad trumną Havla, oddając mu cześć, widać jak na dłoni zakłamanie polskich elit, ich antynarodowy rodowód, antynarodową orientację, widać klęskę układu okrągło-stołowego, widać klęskę polskiej tranformacji ustrojowej.